poniedziałek, 2 listopada 2015

10 rzeczy, których nie może Ci zabraknąć przy małym dziecku ;-)

Dzieci bardzo, baaardzo szybko rosną. To jedna z niewielu kwestii, które nie podlegają dyskusji ;-)
Ciuszki służą, aż tu nagle, po jednej nocy okazuje się, że Maleństwo wyrosło i wszystkie rękawy są za krótkie, koszulki nie przykrywają brzuszka, a spodnie jakoś dziwnie się skurczyły...
W sklepach nie brakuje ciuszków i akcesoriów, pułki sklepowe aż się uginają, wybór jest wielki, wszystko ładnie, pięknie, ale można oszaleć...
Kupujemy dużo, czasem za dużo, często pod wpływem emocji, a później... okazuje się, że dziecko nawet raz nie zdąży założyć danej rzeczy (czasem ciuszki zostają nawet z metkami), a my musimy już myśleć o rozmiarze o którym jeszcze niedawno nawet nam się nie śniło...

Jak ułatwić sobie życie? Jakie rzeczy wybrać, aby posłużyły jak najdłużej? Które produkty będą strzałem w 10tkę?

Przybywam z pomocą ;-)
Mam dla Was kilka fajnych trików i kilka hitów zakupowych, które w naszym przypadku bardzo się sprawdziły.

1. Skarpetki antypoślizgowe. Pomyślisz pewnie, że to nic odkrywczego, w końcu każdy o nich wie, ale... no właśnie ALE. Sęk w tym, że sklepy są przepełnione badziewiem, które ma tylko wypustki, antypoślizgowe kropeczki, które opuszczają skarpetki przy najbliższej okazji (już pominę fakt, że leżą wtedy wszędzie, dosłownie wszędzie i tylko dokładają nam sprzątania). Porządne skarpetki mają pas antypoślizgowy, lub płaskie, antypoślizgowe wzory. Prawdopodobnie jest to klej, który świetnie się trzyma i broni przed ślizganiem. Nie wspomnę już o dobrym jakościowo materiale. Porządne antypoślizgowe skarpetki to cudowna sprawa zarówno jeśli chodzi o dom (kafelki lub śliskie panele itd), jak i jako element stroju malca na zajęcia np. rytmikę, czy bawialnię. Wygodne, bezpieczne, czego chcieć więcej? My mamy kilka par, polecamy m.in te z Lidla. Są świetne, niestety pojawiają się raz na jakiś czas, dlatego jak na nie traficie, to bierzcie, najlepiej kilka par, w kilku rozmiarach ;-)... żartuję, no ale chociaż kilka par ;)

 2. Spodnie. U Nas największym hitem są spodnie z Kapphal'a, chociaż marka nie ma tu znaczenia. Chodzi o podwijane, szerokie (nieuciskające ciałka) gumki, ściągacze na nogach i w okolicach brzusia. Dzięki temu trikowi spodenki w rozmiarze 80 posłużyły Nam o wieeeele, wieeele dłużej. Jaro nosił je od momentu wkroczenia w rozmiar 74, a może i wcześniej , niemalże aż do teraz (rozmiar 98) !!!! Gdy były za długie wystarczyło podwinąć, gdy stały się za krótkie odwinąć i tym oto sposobem spodenki są z Nami jakiś... rok? Wyobrażacie sobie jaka to oszczędność? Jak dobrze wydane pieniądze? Na prawdę świetna inwestycja. Gdybym wiedziała, to same takie dresiki bym Jarciowi kupowała...
Dodatkowo ten misiu na pupie. Cud, miód i orzeszki <3
Gdyby jeszcze były inne wersje kolorystyczne, to... ahhh...


3. Apaszki. Świetny wynalazek na chłodniejsze dni. No i cudowne uzupełnienie bodziaków na zakładkę (no niestety często się rozciągają i zostawiają odsłonięty głęboki dekolt). My mamy różne apaszki. Na rzepy, na napy, coraz bardziej przekonują mnie te pierwsze, chociaż naszym absolutnym hitem były dwie apaszki na napy zakupione jeszcze przed urodzeniem Jarusia (na zdjęciu ta na dole - w paski, mam jeszcze szarą). Mają dwa napy, co reguluje ich rozmiar, dzięki czemu posłużyły od urodzin i służą nadal... Na prawdę baaardzo żałuję że nie wzięłam większej ilości. Regularnie ich szukałam w H&M'ie, ale niestety nigdy później już ich nie było, albo nie zauważyłam :(


4. Kurteczka z możliwością podwinięcia rękawów. Ja wiem, że prawie w każdej można podwinąć rękawy, ale... nie każda kurtka dobrze wtedy wygląda. My mamy kurtkę z Zary rozmiar 92. Jaro nosi ją już od rozmiaru 80 - dół był wtedy dłuższy, kurtka wcale nie wyglądała na za dużą, tylko pełniła funkcję alaski ;-) Podwinięte rękawy wyglądały wręcz świetnie, ponieważ pod spodem jest złota podszewka, która wspaniale się komponuje z granatem kurtki. Służy nam do dziś, także kolejna rzecz która jest z Nami od rozmiaru 80 do dnia dzisiejszego (98). Teraz, z rozwiniętymi rękawami robi za kurtkę - przejściówkę, w sam raz na jesień. Cudowny nabytek!


Na listę mogę jeszcze dopisać:
5. Skarpetki z Tesco (nie uciskające, rozciągliwe, ciepłe, podwijane, długie).

6. Kubek ze słomką z Pepco - O ile do ciuszków z Pepco nie jestem przekonana (chodzi o jakość...), o tyle kubek z pepco sprawdził się u Nas świetnie. Wszystkie inne kubki Jaro psuł w zastraszającym tempie, ten jeden jedyny wytrzymał nieco dłużej. No i miał przykrywkę wbudowaną w całość kubka, także nie musiałam wiecznie szukać pokrywki... ;-) Tani jak nie wiem co, a moim zdaniem lepszy niż niejeden Avent czy Canpol Babyes... Upierdliwe było tylko to, że nadawał się tylko do picia wody. Bo gdy chociaż raz zapomnimy go umyć po soku czy innym napoju, to możemy się spodziewać "pięknej" pleśni w słomce = kubek do śmieci. A to kolejny dowód na to, że nie warto zanadto inwestować w znane firmy (tym bardziej jeżeli plastik z którego kubki są wykonane jest taki sam co w przypadku tych firmowych!)...

7. Ochhhh prawie bym zapomniała!!! Kapcie! Materiałowe kapcie z miekką, antypoślizgową podeszwą, zapinane na rzep (inne były za ciasne, bo Jaro ma wysokie podbicie). Dzięki nim przetrwałam okres notorycznego ściągania butów, który miał miejsce ok 10 miesiąca życia Jarosława. Niestety... aktualnie chyba powróciliśmy do tego burzliwego okresu i strasznie, ale to strasznie brakuje mi jakichś podobnym kapciochów, niestety z tamtych J. już dawno wyrósł. A ściąga zarówno buty (wszelkiego rodzaju buty), jak i skarpety i ciska nimi przed siebie, przez co zdarzało mi się wchodzić do autobusu z bosym dzieckiem w wózku. Spojrzenia pasażerów - bezcenne... Także tego... Chyba sobie wytatuuje, albo chociaż napiszę na czole "nie, nie hartuję dziecka, samo sobie zrzuca buty i skarpety", albo "wiem, dziecko nie ma skarpet, mam je pod wózkiem, bo w tej chwili nie mogę ich założyć ten 100000000... raz". Mam nadzieję, że to już niedługo przejdzie. A tymczasem... odpaliłam lekki śpiworek do wózka. W sumie nie śpiworek, co osłonkę na nogi. Póki co działa, J. nie myśli o ściąganiu butów, albo osłonka tylko chwilowo odwróciła jego uwagę, w każdym razie jak ściągnie, to przynajmniej zostanie pod osłonką, dzięki czemu nie wybiję sobie zębów z powodu niskoprzelatującego dziecięcego bucika, lub zaginionego buta pod kołami wózka...

8. Kolorowanka z naklejkami.  Najpierw dziecko uczy się wyrazów pokazując na obrazki, gdy podrośnie może przyporządkować obrazki do pustych rysunków, następnie może puste rysunki pokolorować zgodnie ze wzorem z obrazka, poniżej może się także uczyć pisowni danego słów. CUDOOO!

9.  Nocnik Fisher Price - dzięki swoim melodyjkom, oraz wyglądowi przypominającemu normalny sedes na prawdę ułatwia sprawę. Dzieci chętnie na Nim siadają, melodyjki są przyjemne, działają jak nagroda, dzięki czemu nocnikowanie jest przyjemniejsze :)

10. "Pożegnanie z pieluszkami" - książka o odpieluszkowaniu dzieci Kingi Cherek. Już dawno chciałam Wam polecić, nadarzyła się okazja ;-) Książka w wyczerpujący temat opisuje całe zagadnienie, od



Polecam Wam również projekt mojej koleżanki - Enka - są to plakaty do pokoju dziecięcego (i nie tylko!) na prawdę świetne prace, robione przez bardzo zdolną i kreatywną osobę!!! Like'i i obserwacje mile widziane :)

1 komentarz: