sobota, 26 listopada 2016

Najlepsze co możesz dać swojemu dziecku

Nie planowałam tego wpisu. Na pewno mi uwierzycie, w końcu dawno nic tutaj nie pisałam. Dzisiaj muszę.

Pisałam do męża smsa "Jak dobrze mieć dzień bez pracy. Tak sobie dziś postanowiłam, że to najlepsze co mogę Jarkowi dać. Bez myślenia o niej (pracy). Mogę poczytać Jarkowi, kokosić się z nim (po przebudzeniu rano), obrać owocki. Ryczę bo praca mnie coraz bardziej pochłania, ale to wszystko po to żebym mogła na spokojnie kiedyś w końcu pracować, żeby się nie martwić...." dalej nie będę przytaczać.
Ostatnio na prawdę dużo pracuję, 24h na dobę. Odgodz.  9 do 19 zazwyczaj w gabinecie, poza nim w domu siadam do komputera, albo tableta i zajmuję się marketingiem lub kontaktem z Klientkami, albo siadam do ważnego artykułu, czytam prasę branżową (bo tyyyyle jest jeszcze rzeczy które chciałabym jeszcze wiedzieć, umieć...), czasem jakieś gotowanie i inne obowiązku domowe, prasowanie i pranie tylko wtedy kiedy trzeba, kiedy kosz się przepełni i pranie wylewa się na podłogę, lub gdy muszę wyprasować fartuch do pracy, to przy okazji prasuję milion małych ciuchów (Jarka), bo jak już odpalam żelazko to wypada...
Zdałam sobie sprawę, że niby jestem z dzieckiem i z mężem, ale tak na prawdę mnie z nimi nie ma. Jestem ciałem, ale nie duchem. Myślami jestem w gabinecie, albo planuję co muszę zamówić, jakie zdobienie wykonam, analizuję listę rzeczy do zrobienia...
Zaczęłam być głucha na potrzeby mojego dziecka. Nigdy nie odmawiam mu przytulania, ale czasem faktycznie przeszkadzało mi to, że odrywa mnie od pracy. Wydawało mi się, że siedzę nad czymś tylko pół godziny, tymczasem mąż się denerwował, że już dwie czy cztery godziny siedzę np. nad stroną (www.vessna.pl).
Nie da się tak na dłuższą metę. Coś się musi zmienić.
Zbliżają się urodziny Jarcia. W tym roku wypadają we wtorek. Spędzając z Nim dzisiaj dzień na spokojnie zdałam sobie sprawę z tego, że:
- wcześniej, do 2 roku życia przecież właśnie tak było, żyliśmy na spokojnie, był czas na spacerki, na rozmowy, na przytulasy, widziałam każdy jego kroczek, każdy uśmiech, byłam zawsze przy nim
- muszę wyznaczyć chociaż jeden dzień w tygodniu w którym całkowicie (całkowicie !!!) odetnę się od pracy, niech to będzie niedziela
i co najważniejsze:
- NAJLEPSZE CO MOGĘ MOJEMU DZIECKU DAĆ Z OKAZJI URODZIN TO WŁAŚNIE SWÓJ CZAS, NA SPOKOJNIE.
Ty też możesz dać taki prezent swojemu dziecku. Zobaczysz wtedy jakie to jest wspaniałe... a może już o tym wiesz, tylko ja taka zamotana???
Czas razem będzie w niedzielę. Tak postanawiam ja, Paulina Ostrowska, co niedzielę czas dla rodziny. Od jutra.
Na dole zdjęcie 0 urodziny czyli pierwsze zdjęcie tuż po urodzeniu Jarcia:
To pierwsze urodziny Jarusia, Roczek:
 2. urodziny:

29.11.2016 , czyli w najbliższy wtorek będą trzecie urodziny Jarosława. Nie może być inaczej. Mamusia będzie z Synkiem. Syn i mąż to najważniejsze, najpiękniejsze co w życiu mam. Nie mogę o tym zapominać. Nigdy...

A teraz uciekam rysować na tablicy kredą... :)

niedziela, 29 maja 2016

30 miesięcy...

Jaruś ma już 2,5 roku. Jest już taaaki duży (99 cm, ok 16 kg), z każdym dniem coraz bardziej samodzielny, jest niezwykle kochany, szarmancki i dobrze wychowany... a za chwilę czort, jak chyba każdy 2 latek ;-)
Tak czy inaczej zauważam ogoromne zmiany, tak dobrze Go znam, a jednak każdego dnia czymś mnie zaskakuje!!!


Powoli wchodzimy w wiek (jak ja się śmieje) "statecznego" 3 latka :)
Coraz mniej uciekania na spacerach, łatwiejsze chodzenie za rączkę, nadal dosyć łatwe godzenie się z opuszczaniem danego miejsca lub odkładaniem/oddawaniem jakiegoś przedmiotu.
No, może poza sklepami... w sklepie odgrywamy "Mission Imposibble" - szaleńcze uciekanie między regałami to norma. Dlatego kooocham wózki sklepowe, oraz naszą spacerówkę...
Walczymy także z pieluszkami... Runda druga, pierwsza niestety się nie udała, nie dałam rady fizycznie i psychicznie. A było już tak fajnie... baardzo żałuję, że wtedy zrezygnowałam. Miałam niewiele wsparcia... i czasu... Także jeżeli jesteście właśnie przy pierwszej rozgrywce z odpieluchowaniem, to proszę posłuchajcie mojej rady - nie rezygnujcie !!! Zagryźcie zęby, wytrzymajcie chwilowe cofanie nabytych umiejętności, bo prawdopodobnie będzie na prawdę warto.


30 miesięcy... na prawdę nie wiem kiedy...
Z tej okazji byliśmy dzisiaj na 3 placach zabaw, zbieraliśmy ukochane szyski Jarusia, byliśmy na lodach (2 razy!), był lizak (zęby do myciaaa), oglądanie makiet pociągów (był Tomek i przyjaciele), oraz spacer po parku (były kaczki i rybki i fontanna). Widok zaskoczonego Jarusia z otwartą buzią, oraz słowa "o jejku" - bezcenne. Cudowny dzień <3 Mam nadzieję, że Wasz był równie cydowny :)  
Cały długi weekend mieliśmy cudowny. Spacery, rowerek, grill, relaks. Niestety byłam trochę spięta z powodu mosji :odpieluchowanie, ale... dzięki temu zauważam, że muszę troszkę wyluzować. Owszem, od września przedszkole i dobrze by było, aby Jaro nie korzystał już z pieluszek, portfel też się ucieszy... no ale to nie jest gonitwa. Nawet jeżeli podczas pierwszych miesięcy w przedszkolu będzie nosił pieluszki, to nic się przecież nie stanie. Panie w przedszkolu uspokajały, także... na prawdę nie powinnam się tak spinać.

Uciekam spać !!! Dobranoc :)

wtorek, 29 marca 2016

Meski krzyk

W domu w którym mieszkamy podobno zginął mężczyzna,  lekarz, a jego żona lub konkubina szybko sprzedała dom i wprowadziła się do jednego z sąsiadów. Dom jest duży,  wolnostojacy, na górze mieszkają moi rodzice na dole My. Wejścia mamy oddzielne. Wokół domu jest duży ogród. Któregoś razu podczas wieczornych pogawedek mama  powiedziala, że od jakiegoś czasu,  gdy taty nie ma w domu w nocy budzi ją krzyk mężczyzny. Przeraźliwy. juz wcześniej czułam pewien niepokój będąc  na strychu w pojedynke. Po tej opowiesci - niepokój był nieco silniejszy....

Dziś mówiąc prosto,bezpośrednio i wulgarnie - miałam dzień z dupy.Rano byłam omówiona z przedstawicielka dużej firmy kosmetycznej. Po moim smsie z zapewnieniem ze jestem pod telefonem w razie jakby nie mogła znaleźć gabinetu Pani oddzwania i mówi że nie mogła znaleźć mojego numeru i ze nie może być u mnie o umownej przed świętami godzinie spotkania. Bez słowa przepraszam mówi ze o 14 będzie.... hola, hola - myślę - o 14 to ja mam Klientke. To ja wstaje po świętach,  po zmianie czasu o godz 6, zrywam tez syna i wioze na 8 do żłobka żeby aby tylko się nie spóźnić,  żeby być na 9, a "Pani" moj czas ma tam gdzie światło nie dochodzi??? No ale  uspokajam się szybciutko,  bo wiem ze czasem cos umknie,  czasem jest za dużo  wszystkiego, każdy może popełnić błąd,  no i... chce zrobić duże zamówione w owej firmie. Umawiamy się na 12. Paniusia się spóźnia ok 10 minut,  wchodząc gada przez telefon, a ja stoje przy recepcji jak głupia i czekam aż raczy zakończyć rozmowę,  a ta daje mi trochę olewczy, trochę ponizajacy znak ręką ze zaraz skończy. Nie wiem czy to nie jakaś ukryta kamera. No ktoś jaja sobie ze mnie robi,  na bank. Paniusia kończy i przechodzi do prezentacji katalogów. Jakgdyby nigdy nic. Błędy w nazwach składników itd pominę... w końcu nie wytrzymuje i daje jasno i wyraznie znac zr Paniusia ma sobie zapisac mój numer bo nie życzę sobie takich sytuacji jak dzis, bo to pod spotkanie z nią ustawialam sobie wszystko, a mogłam poranek spedzic z synkiem, lub przyjac Klientke ktorej zależało na porannej wizycie, ale ja chcialam byc w porzadku wobec przedstawicielki. Wtedy uslyszalam przepraszam, które wcale mnie nie uspokoilo. Dawno nikt mnie tak nie potraktowal... wyslalam skarge do firmy. Bo sama pracowalam kiedys jako Lider Sprzedazy firmy Avon i wiem jak powinna wyglądać sprzedaż bezposrednia.... nieeewazne. Plusem dnia był szybszy powrot do domu i to z mężem u boku. Szybciej odebralismy Jarusia ze żłobka. Niestety plus szybko zmienil sie w minus. Jaro był mega niegrzeczny, pewnie dlatego ze się rano nie wyspal, a mąż zdenerwowany zachowaniem pierworodnego wyzywal się takze na mnie, w koncu jak smiem czytac katalogi firmowe, pisac prace i zapisywać Klientki skoro on mial tylko 15 minut na poczytanie prasowki z neta? Tez niewazne... W ramach relaksu poszłam na górę pozyczyc  od mamy zelazko. Nasze oczywiscie sie popsulo, bo czemu nie?
Zdjelam tez pranie ze strychu (tam cieplutko, suchutko, to i pranie szybciej schnie). Wtedy pomyślałam o opowiesci mamy - o krzyku mężczyzny. I pomyslalam.... " niech no tylko mi tu jakis duch wyjdzie, to jak mu przydzwonie zelazkiem....". Poprasowalam i zaraz ide spac. Mialam posiedzieć przy komputerze i myśleć o treści jaka ma byc na stronie www... ale padam na ryjek. I tym optymistycznym akcentem koncze ten wpis. Jestem zła,  zmeczona i... chyba mam napiecie przedmiesiaczkowe...  Ciulowo miec 3 etaty - mama niegrzecznego wikinga, działalność (czyli praca w pracy i w domu, non stop), oraz robota w domu... Ciulowo.  ide spac bo o 6:30 wstaje...












środa, 23 marca 2016

Preludium

Mam dzisiaj dzień wolny, po 2 dniach ciężkiej pracy oraz przed 2 dniami ciężkiej pracy, ale rzecz jasna przyjemnej dla mnie pracy.
Dzień wolny, czyli mogę odpocząć sprzątając, robiąc (na oko) 3 prania, zamawiając produkty, umawiając się z przedstawicielem handlowym, robiąc obiad na kolejne dwa dni....no ale nie o tym chciałam!!!

Wszystko co wcześniej uważałam za bunt dwulatka, było tylko lightowym  preludium przed tym armagedonem, który jest teraz.
Tutaj przerwę ten mit, czy coś tam, o tym, że rodzice muszą się wypowiadać o swoim dziecku w samych superlatywach, bezkrytycznie patrząc na nie jak na anioła.
Jaro jest niegrzeczny!!!!
No jest niegrzeczny jak nie wiem co !!!
A ja na prawdę nie jestem jedną z tych matek, które powiedzą w żłobku "tak? jest niegrzeczny? co Pani mówi? Na pewno nie ma Pani racji, bo synuś w domu taki grzeczniutki!!!'
Ja chcę znaleźć przyczynę, chcę nad Nim pracować, chcę wiedzieć co robić... Niestety nie za bardzo wiem gdzie szukać pomocy.
Jaro bije, jest nerwowy, kładzie się na ziemie, nie słucha, rzuca zabawkami....
Owszem, są krótkie momenty w których jest grzeczny, ale generalnie.... to łobuz !!!
Kochamy go, baardzo. Często przytulamy. Nie bijemy. Czasem zdarza mi się krzyknąć. Jedyną działającą karą jest karne krzesełko. No ale Jaro jest niezłym flirciarzem - przyjdzie, powie "pepapam", spojrzy wielkimi, brązowymi oczami okalanymi długimi, ciemnymi rzęsami, doda "kokam Cię mamo" i matczyne serce wymięka. Każde serce wymięka na taki widok. Przepraszam przyjmuję, chwilę jest dobrze i zaraz znów w kółko to samo... krzesełko, przeprosiny, sarenie oczęta wlepione w maminą facjatę...

Może możecie coś poradzić?

Moja mama mówi "a Ty myślisz że byłaś inna??? To taki okres... Za rok będzie lepiej". ROK? Za rok???? ...
Bliska znajoma pocieszyła "podobno dzieci, które tak intensywnie przechodzą bunt są bardzo inteligentne". No tutaj na prawdę szczerze, bez chwalenia się czy wyolbrzymiania mogę napisać, że fakt - Jaro jest niesamowicie mądry. Ma 2 lata i 3 miesiące, a liczy do 20stu, śpiewa (zna słowa) kilkudziesięciu piosenek zachowując melodię, zna kolory, kształty, cały alfabet... i nie to, że jest tresowany jak małpka w zoo, on po prostu łapie w mig, uwielbia to, chce oglądać praktycznie same edukacyjne bajki i książeczki....
No ale... kiedy ten bunt mu minie? I jak ja mam się zachowywać? Jak przetrwać???

wtorek, 15 marca 2016

Mroki i cienie

Chciałabym bardzo, aby to był wpis o złych snach, które odchodzą wraz z otwarciem powiek...

Tak jednak nie jest.

I o ile zniosę:
- permanentny brak czasu,
- życie w biegu,
- milion spraw na głowie,
- pracowite dni, które jakoś same tak się układają, że ani nie mam czasu na jedzenie, ani na wc, ani na podrapanie się po nosie, a co za tym idzie:
- smutek z powodu kiepskiego stylu życia - jedzenie w pośpiechu i z doskoku, brak czasu na mój ukochany fitness, brak czasu na robienie pysznego, lekkiego jedzenia,
- frustrację z powodu tego, że każdy swój "wolny" czas, po pracy poświęcam na robotę (np. przy komputerze, myśląc, umawiając Klientki lub załatwiając ważne sprawy na mieście, dzwoniąc itd) lub sprzątając, gotując, prasując (a i tak ograniczam się do minimum - niezbędnego do życia),

 O tyle nie mogę znieść:
CHOROBY SYNA:
- katar, kaszel, podgorączkowy stan,
- wysypka na ciele, wysypka przy jąderkach (dopiero co zmieniłam pieluszki, bo myślałam że to one zawiniły, ale być może to panie ze żłobka za rzadko zmieniają pieluszkę?),
- obgryzanie paznokci oraz gryzienie palców przez Jarcia (boli podwójnie, w końcu zajmuję się paznokciami i wiem do czego prowadzi obgryzanie...),
- tego, że na pitolku znów pogłębiła się stulejka, tak jakby wszystkie te moje wysiłki z ostatnich kilku czy już kilkunastu miesięcy poszły na marne...

Wszystko razem wzięte trochę mnie od dwóch dni przytłacza. Ilość obowiązków i to, że doba ma tylko 24h.
Ale nie ma co biadolić, muszę... iść za stwierdzeniem z Internetów:

Padłaś? Powstań, popraw koronę i zasuwaj....

Bo narzekaniem i użalaniem się nad sobą niczego nie zmienię. Muszę się trochę przeprogramować, lepiej panować nad czasem, może lepiej planować, jeszcze więcej działać...

Jutro z rana idę z Jarciem do lekarza... Postaram się zapisywać wszystko co mam do zrobienia na karteczkach, najwyżej się nimi zasypię, będę odhaczać wszystko z listy aż wypełnię wszystko, ale przede wszystkim... robię sobie wolne, dwa dni na obserwacje syna, na pilnowanie jego przyjmowania leków, zmiany pieluszek, walki z obgryzaniem paznokci....
trzymajcie kciuki!!!!

A jak tam u Was?????
Umieram z ciekawości!

PS. Nie obiecuję, ale bardzo, bardzo się postaram pisać tutaj częściej. Jak już wypełnię swoją listę, jak już unormują się sprawy firmowe, to będę pisać do Was - brać kawkę i w ramach relaksu pisać. To znacznie poprawia humor i układa wszystko w głowie.

czwartek, 18 lutego 2016

Peplasiam

Był małym groszkiem, noszonym pod sercem, wyczekiwanym, ukochanym, wymarzonym.
A teraz jest Chłopczyk. Całkiem sporych rozmiarów.
Chłopczyk który przytuli, powie "kokam", "mamusia nie martw się", wtuli się w mamine włosy, da soczystego buziaka,obdaruje cudownym uśmiechem...
a z drugiej strony jak mu się odwidzi, to pacnie ręką, powie "mama odejdź" (szczególnie gdy robi kupę za krzesłem prababci), odpyskuje "nie mogę", lub zrobi sławienny "pokaz Węgorza" w kolejce w Lidlu.
A później powie "peplasiam"... i rozwieje wszelkie złe emocje..

<3

niedziela, 31 stycznia 2016

Sesja zdjęciowa, oraz kilka aktualnych informacji.

Od 4.01 Jaruś chodzi do żłobka, a od 7.01 wróciłam do pracy.
Jest bardzo fajnie, ale niestety ciężko, obroty są wysokie, dlatego tak rzadko piszę. Poprawię się.... Ten blog nie może zginąć! Jest dla mnie zbyt ważny...

W żłobku pierwsze 2 tygodnie były "adaptacyjne", później tydzień z bostonką w domu. Następnie 4 dni znów adaptacyjne, w końcu długa przerwa (z tatą!)  w domu. I dopiero wtedy takie prawdziwe chodzenie do żłobka.
Nie zauwazyłam, żeby Jaruś płakał czy rozpaczał z powodu rozłąki, ale podobno długo się przystosowywał (nadal przystosowuje), stąd tak długa adaptacja. Panie nie do końca współpracują, bardzo długo Nas jak gdyby zbywały...
Jaruś przeżywa, ale na swój sposób. Niestety zdarza mu się popchnąć lub uderzyć inne dzieci. Pani zwróciła mi na to uwagę, przeprowadziłam rozmowę, ale rozmowa z 2 latkiem... no sami pewnie wiecie... Stosujemy karne krzesełko, niestety. No ale bezstresowo nie może być wychowywany, ma zbyt silny charakter, wszedłby na głowę. Bicie rzecz jasna nie wchodzi w grę, nie jestem za tym.
Nieważne, tym razem nie o tym.
Jestem jednocześnie szczęśliwa, ponieważ mam swój gabinet, robię to co kocham, czuję się spełniona (jeszcze nie do końca, potrzebuję czasu, ale jednak jestem szczęśliwa!).
I jednocześnie serce mi się kraja, bo niestety, ale muszę poświęcać czas firmie, nawet gdy jestem w domu. To straszne...
Z pozytywnych rzeczy - Tatuś świetnie rozumie się z Synem, jest na prawdę cudownym ojcem, mają wspaniały kontakt !!! Uwielbiam na Nich patrzeć z pewnej odległości i myśleć "ochhh jak bardzo ich kocham!"...

Na dole kilka zdjęć Jarusia z grudniowej sesji zdjęciowej :) Do przeczytania ! ;-)
Enjoy!!!




PS. Mój blog związany z miłością, hobby = pracą ;-)
www.wyznaniakosmetyczki.blogspot.com
Zapraszam :)

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Blog urodowy

Zapraszam Was na mój blog urodowy:
Wyznania Kosmetyczki

Znajdziecie tam recenzje, porady, triki, dużo przydatnych artykułów, inspirujących zdjęć, praktycznych rad odnośnie działalności, czyli... wyznania kosmetyczki ;-).

Pozdrawiam Was cieplutko!

PS. Od stycznia Jaruś idzie do żłobka... na pewno niedługo napiszę kilka słów na ten temat. Może jesteście ciekawe jakie rzeczy należy przygotować do żłobka/przedszkola i czym moim zdaniem różnią się placówki prywatne od państwowych????

piątek, 4 grudnia 2015

Grudniowy aKukuBox - pudełko dla dzieci 1-3 lat (NOWOŚĆ NA RYNKU!)

 
Może kilka słów o tym - co to jest AkukuBox.
Na pewno kojarzycie o co chodzi w Boxach, jest ich trochę na rynku. Są  M.in pudełka zawierające kosmetyki i akcesoria urodowe...
AkukuBox to coś podobnego, czyli magiczne pudełko, w którym znajdują się minimum 4 pełnowymiarowe produkty dla Malucha, których wartość przewyższa zainwestowane pieniądze. 
I tu tak jak w przypadku innych pudełek - też jest niespodzianka, też jest oczekiwanie na (darmową) przesyłkę, ALE... pudełko różni się od innych, bo jest spersonalizowane, czyli dopasowane do wieku i płci dziecka :-)
Brzmi fantastycznie, prawda???
I tak właśnie jest!!!
To wspaniała niespodzianka bez okazji, albo prezent np. na mikołajki, pod choinkę, na dzień dziecka, na urodziny/imieniny, inne święto, albo... jako prezent dla przyjaciółki, która spodziewa się dzidziusia - świetne uwieńczenie BabyShower!
 Pudełko jest fantastyczne!!!

Co mieściło się w Grudniowej edycji AkukuBoxa???


Przychodzi bardzo dopracowane pudełeczko, które.... może posłużyć jako kolorowanka dla Malucha!!! Ale czad!!!!
 A z pudełka...
Rzuca się na mnie piękna poducha firmy Laranza. 
Jestem zachwycona!!! 
Wiem, że kolorów jest wiele, mój kolor baaardzo mi przypasował!!!
Właśnie i tak planowałam zakup nowego kompletu do spania dla Jarcia do przedszkola. Marzyłam właśnie o szarym lub jasnym morskim <3
CUDO!!!
Cena regularna poduszki to 29,90 zł

 A tak prezentuje się pozostała zawartość:
 Dwa soki - naturalne, 100% bio. Ja mam dla Jarcia Jabłkowy i śliwkowy. No i kolejny strzał w 10 jeśli chodzi o smaki i nasze preferencje jeśli chodzi o produkty.
 Soki firmy "Tłocznia Maurera" są naturalne, tłoczone na zimno, pozyskiwane z ekologicznych, świeżych owoców.
Mniam! Chyba upiję trochę Jarciowi, żeby mieć porównanie z tymi sklepowymi... ;-) (no chyba i tak nie jest ze mną aż tak źle, bo wyciskam sok z pomarańczy i kupuje soki jednodniowe, ale Kubusie też mi się zdarza pić... chyba jestem uzależniona od soków ;-)).
Cena regularna soków to 3,60 zł/sztukę


 Jest też książeczka "Kliknij mnie" Saliny Yoon wydawnictwa Babaryba. Świetna rzecz!!! Niezwykle zabawna! Od razu po otwarciu pudełka czytaliśmy ją razem z Jarciem. Chichrał się jak nie wiem co !!! :) Super!!!
Cena regularna książki to 29,90 zł
 Na końcu wisienka na torcie...
Bezzapachowy żel do mycia do wrażliwej, dziecięcej skóry. Produkt młodej, polskiej firmy (wspieranie polskich przedsiębiorstw to kojeny plus!).
Żel nie zawiera parabenów, slsów, silikonów, pegów, sztucznych barwników i substancji zapachowych!
Skład jest krótki i na prawdę dobry!
Cud, miód i orzeszki!!!!
Cena regularna: 35 zł


Jest też ulotka Akuku z krótkim opisem produktów oraz rabat - 15% na cotton balls ze sklepu Cottonovelove <333 
NO SKĄD ONI WIEDZIELI ŻE SIĘ DO COTTON BALLS PRZYMIERZAM????!!!! 
Jest też rabat na zakupy produktów Bio IQ - 10%. 


Jedno wielkie WOW! Pierwsze pudełko, a ja się zakochałam we wszystkich produktach z pudełka! Ani jednego bubla!!!
No i gdy podliczycie cenę regularną wszystkich produktów, weźmiecie też pod uwagę koszta wysyłki, jakie normalnie by wystąpiły, to łatwo dojdziecie do wniosku, że finansowo też się baardzo opłacało.
Z czystym sumieniem POLECAAAAAM!!!!!




 Na końcu cena. Bo na pewno zapytacie...

 "Zamawiając aKukuboxa masz kilka wariantów:
- pojedyncze pudełko 64 zł
- pakiet trzymiesięczny 174 zł (58 zł/m-c)
- pakiet sześciomiesięczny 312 zł (52/m-c)
- roczna subskrypcja 49zł/m-c"

11 uniwersalnych pomysłów na prezent oraz rady - na co zwrócić uwagę

 

Nadchodzi taki czas w życiu człowieka, gdy jego własne szczęście, jego własne święta są niczym... niczym w stosunku do uroczystości DZIECKA!
Każdy kochający rodzic na pewno zna ten temat.
Bardziej przeżywamy urodziny swojego dziecka niż swoje.
Święta (jakiekolwiek) przy dziecku nagle nabierają czegoś niezwykłego, odzyskują niezwykłość, klimat, swojego ducha..
Dołożymy wtedy wszelkich starań, żeby Dziecko było szczęśliwe, żeby wszystko wyglądało jak trzeba, żeby Ten Dzień był wyjątkowy.
I prezenty... One też muszą być wyjątkowe!!!
Najbliższa rodzina i przyjaciele rozumieją to wszystko. Nie są ślepi, widzą że Mała Istotka jest teraz najważniejsza. Oni także się starają, aby prezent był jak najbardziej trafiony, wspaniały, przydatny i niezapomniany.

Dlatego mam tu dla Was mały ranking.
10 pomysłów na udany prezent dla chłopca.

1. Garaż na auta - świetna, kreatywna zabawka, która pozwala dziecku na zabawę w małego kierowcę. Coś cudownego! Przy zakupie garażu kupujemy przy okazji kilka godzin (oczywiście rozłożonych w czasie!) wolnego czasu, ponieważ dziecko będzie niezwykle zajęte.
Warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Mianowicie na materiał z jakiego jest wykonana zabawka. Tani plastik i małe elementy nie nadają się dla malucha poniżej 3 lat. Dla malców lepiej sprawdzi się prosty, drewniany garaż. Niestety... Mi się wydawało, że wybrałam dobry, drewniany produkt, a po 3 dniach jeden z poziomów garażu pękł i okazało się że w środku była sklejka (płyta wiórowa, tzw "paździerz"). Jestem wściekła. Produkt z Rossmana - nie polecam...
 
 Ale nadal uważam, że jest to lepszy zakup niż plastikowy mini garaż zakupiony przez męża ze trzy tygodnie temu. Udręka z rozkładaniem go na nowo, strach przed tym aby jakiś mały element nie wylądował (zupełnie przez przypadek...) w nosie, uchu albo buzi, no i... zwyczajnie strata pieniędzy.
Dla starszaków świetnie nada się garaż typu hot wings - auta latają, plastik w miarę wytrzymały (a co za tym idzie - cena wyższa), jedyny mankament jest taki, że... zabiera trochę przestrzeni. Na szczęście można go złożyć i schować do szafy. A dla Maluchów jaki polecam? No ja się przejechałam na dwóch... Może Wy coś polecicie???


2. Rowerek 1-3 lat, albo taki biegowy.
Dla maluchów ten 1-3 lat jest wspaniały. Warto tylko zainwestować w najnowszy egzemplarz, który posiada pewne istotne udogodnienia. Tutaj nie polecę konkretnej firmy. Liczy się: wysoka, odchylona do tyłu rączka do prowadzenia przez rodzica, szeroki rozstaw tylnych kół (aby nie trzeba było chodzić tiptopkami), 5 punktowe pasy, barierka zabezpieczająca dziecko przed upadkiem, odpowiednie (nie śliskie) pedały, duży bagażnik i inne bajery to już tylko dodatki.

Przy rowerku biegowym warto dopasować rowerek w sklepie, albo kupując kierować się wzrostem dziecka, a nie jego wiekiem.

3. Piłka. Dzieci uwielbiają piłki! Zabawa piłką przynosi wiele korzyści - ćwiczy m.in refleks, koordynację. Przy wyborze piłki raczej nie możemy popełnić błędu. No, chyba że ktoś nie ma ogrodu, ma małe mieszkanko, a my kupimy Jego dziecku wielką skaczącą piłkę ;-) Lekarskiej piłki też nie polecam ;-) Każda inna się jak najbardziej przyda :)
To świetny pomysł na skromny, ale bardzo przydatny prezent. Albo na część prezentowej paczuszki :)

4. Klocki - dla maluchów duże klocki bez małych elementów (albo klocki gumowe!), dla starszaków klocki typu duplo, albo inne Lego ;-)
Ostatnio Jaruś dostał dwa zestawy Duplo i... zastanawiałam się nad ich fenomenem. Dlaczego są takie wyjątkowe? Trzeba im przyznać, że są ładne i bardziej wytrzymałe niż klocki mniej znanej firmy, ale czy na prawdę są warte swojej ceny? Z drugiej strony... mają pewną renomę, marka nie od dzisiaj jest na rynku, także... no sami musicie sobie odpowiedzieć na pytanie czy jest warto. W każdym razie... klocki to na prawdę fajna rzecz! Układanie klocków jest niezwykle rozwojowe.
Mam tylko pewną radę... od samego początku uczcie dziecko nawyku chowania klocków po skończonej zabawie, bo wdepnięcie na klocek nie należy do przyjemnych...
My mamy właśnie ten zestaw ze zdjęcia:
5. Auta, koparki i inne pojazdy - warto inwestować w te droższe, a przynajmniej w te mocniejsze, porządniejsze, z lepszej jakości plastiku. Chociaż... nie koniecznie musi to być plastik! Drewniane zabawki to wspaniała sprawa, na pewno o wiele bardziej wytrzymała!!!
Dla Maluszków nadadzą się duże, kolorowe pojazdy, oraz jeszcze większe, takie które można prowadzać na sznurku. Są też auta wydające dźwięki (m.in znane wszystkim autko z kształtami i melodyjkami). Dla starszaków resoraki, albo autka kolekcjonerskie. Wybór jest wielki... 
Jaruś sobie upodobał policje, straże pożarne i inne pojazdy z kogutem na górze, zwane przez Jareckiego "ijo ijo", wiadomo ;-)

6. Zestaw kołderka + poduszka (np. Minky) - to świetny pomysł na prezent, bo kołderka i poduszka na pewno się przydadzą (czy to do domu, czy do przedszkola na leżakowanie, a może do wózka?) Warto tylko pamiętać, żeby to Rodzice wybierali wzór. Żeby nie był to nieprzemyślany, z góry narzucony kolor lub wzorek. Dogadanie lub przemyślenie szczegółów zagwarantuje 100% zadowolenie z zakupów :) Ładnych kołderek i poduszeczek nigdy za wiele ;-) No może bez przesady... Ale ze trzy czy cztery komplety się przydadzą. Np. jeden komplet w domku, drugi do przedszkola (o ile dziecko leżakuje, tak żeby pościel pachniała domkiem), a dwa kolejne na zmianę, w razie prania poprzednich.
U Nas jest to komplet z czaszeczkami. Niedługo dokupię jeszcze kocyk do przedszkola (poduszeczke mam z AkukuBoxa !) <3

7. Śpiworek, wyściółka oraz motylek do wózka. To świetny pomysł, ale... dla znacznie młodszego, ponieważ starsze, nieprzyzwyczajone do takich udogodnień dziecko może zrywać wyściółkę i walczyć z poduszką motylkiem - po prostu nieakceptując jej. Niestety. Ale dla leżącego w gondoli lub głębokiej spacerówce malucha myślę że to będzie wspaniały prezent. Tylko wzór... tak jak wyżej - jeśli jesteśmy rodzicami obdarowywanego dziecka - warto przemyśleć, jeśli to prezent dla bliskich - warto obgadać wzór z Rodzicami.
Nas oczywiście urzekł zestaw Czaszeczki, no tacy już jesteśmy, że słodkie i piękne są dla Nas rzeczy nietypowe... Ale wzorów do wyboru i kolorów minky jest bez liku.... są słoniki, zygzaki, samochody, babeczki, sówki... 
Są śpiworki, wyściółki, poduszki - motylki, okrycia na ręce..... 
Polecałabym tylko zwrócić uwagę na mocowanie wyścielacza do wózka. Myślę że najlepsze będą rzepy. Wstążeczki niestety u Nas się nie sprawdziły. Pominę fakt że Jaro w ogóle nie akceptuje niczego dodatkowego w swoim wózku... ale Jarek to Jarek ;-)

8. Praktyczna rzecz dla dziecka np. fotelik samochodowy, albo nowy wózek. W przypadku zrzucania się kilki osób wydatek nie jest wielki, a przynajmniej nie większy od kwoty jaką byśmy wydali na (kolejną) lepszą zabawkę. Oczywiście tu też warto uzgodnić szczegóły z rodzicami. Ale ich zadowolenie, a co za tym idzie zadowolenie (i w przypadku fotelika - bezpieczeństwo) dziecka w gratisie. Oczywiście rozumiem, że ciocie, wujkowie i babcie/dziadkowie wolą dać rzecz z której ucieszy się dziecko. Z tym że... dziecko za chwilę rzuci tą rzecz w kąt.


9. Karnet do bawialni. To świetna sprawa!!! Dziecko szczęśliwe, rodzice widzący dziecko bawiące się w najlepsze też szczęśliwi - same plusy!!! Do niedawna sama nie wiedziałam że takie coś istnieje! Szczerze powiem, że ja na prawdę bym się z takiego prezentu dla Jarcia baardzo ucieszyła!

10. Idąc za ciosem... kolejny karnet. Karnet na basen. Of course rodzice muszą chcieć chodzić z dzieckiem na basen. Ale może właśnie niechęć wynika z zaporowych cen jakie stawiają pływalnie. Z pomocą może przyjść takie słowo jak "zrzuta" - objaśniałam już w jednym z powyższych punktów ;-)

11. Pudełko np. Akukubox !!! Czyli kilka produktów za które płacimy o wiele mniej, niż cena producenta. Jest to niezwykła niespodzianka zarówno dla Malucha, jak i dla Nas. Ekscytacja podczas oczekiwania na kuriera jest nie do opisania :-) To świetny sposób na poznanie produktów bardzo ciekawych firm, na zapoznanie się z ich ofertą. W pudełku bardzo często znajdują się także bony rabatowe! W następnym wpisie opisze Wam zawartość grudniowego pudełka AkukuBox!!!