piątek, 13 września 2013

Piersi w ciąży oraz "ach witaj siaro"

Znów piszę drugą notkę tego samego dnia. No ale mam Wam tyyyyyle do opowiadania, że chyba wybuchnę z tego nadmiaru pomysłów. Musiałam zmniejszyć to wewnętrzne ciśnienie, dlatego piszę :)

Tak sobie siedzimy właśnie z kotem Zenonem (i Maluchem w brzuchu oczywiście), słuchamy Edvarda Griega - In the hall of the mountain king (uwielbiam ten utwór :)) i czuję, że moje piersi znów coś knują...



 Piersi... To właśnie one jako pierwsze dawały mi znaki, że moje przeczucie co do ciąży jest słuszne. Były bardzo nabrzmiałe, tkliwe i bolesne. Wcześniej też im się to zdarzało, ale nie w takim stopniu. Posłuchałam ich i zrobiłam test, ale widocznie jeszcze było za wcześnie bo wyszedł negatywny. Ale o tym już wiecie z innej notki.
Po jakimś czasie piersi się uspokoiły, sutki bywały bolesne, ale wszystko w granicach normy.
Ale od jakiegoś czasu znów świrują. Któregoś poranka poczułam coś zimnego na bluzce - mokra plama. "A, pewnie zachlapałam się podczas mycia zębów" - pomyślałam i na tym się skończyło. Na drugi dzień znów ta sama historia. Tym razem w końcu odkryłam prawdę, bo plama była tuż pod sutkiem, a nie trochę w innym miejscu jak wcześniej (bluzka się przesunęła). Już wiem co i jak: z piersi wydobywa się płyn, a konkretniej tzw. siara czyli pierwsze mleko. Nie wiem od jak dawna tak się dzieje, ponieważ nie wychwyciłam początku tego zjawiska. Możliwe że dzieje się tak nawet od paru tygodni, a ja nic o tym nie wiem. Co prawda czasem "czułam" swoje sutki, takie dziwne mrowienie, ale się tym nie przejmowałam.

Co to jest siara? 

Jest to pierwsze mleko jakie wypływa z piersi, bogatsze od późniejszego, tzw dojrzałego mleka (dlatego pierwsze karmienie jest takie ważne!). Mleko to jest gęstawe o żółtym zabarwieniu, czemu zawdzięcza swoją nazwę.

Czas na mały przerywnik:
Aktualnie znów słuchamy Edzia G. tym razem "Morning mood" :) Polecam serdecznie, świetny utwór, co prawda jest wieczór, a nie poranek, ale co mi tam, rano też go posłucham, myślę że Maluch bardzo szybko go polubi! :)




Dlaczego z piersi leci siara i czy to normalne, a może jest to w jakiś sposób groźne?

Leci zapewne dlatego, że piersi przygotowują się do ważnej roli jaką jest wydawanie pokarmu dla Malucha, a konkretniej, w przypadku siary tego pierwszego karmienia. A czy jest groźne? Nie, to coś zupełnie normalnego. Co prawda wypływanie siary w czasie ciąży nie zdarza się każdej kobiecie - ani wtedy gdy występuje, ani wtedy gdy nie występuje nie należy się przejmować.
Jest tylko jedno ALE:
Nie należy wyciskać mleka z piersi, naciskać na sutki, ani za bardzo ich masować itd. Dlaczego? Ponieważ taka stymulacja może wywołać skurcze porodowe, co może prowadzić do przedwczesnego porodu!!!

Ostatnio moje piersi, a właściwie pierś (bo tylko ta lewa) bije swoje własne rekordy w ilości siary. Dlatego jestem zmuszona do używania wkładek laktacyjnych już teraz. Noszę je w ciągu dnia, na noc zakładam delikatny, nieuciskający biustonosz sportowy.
Najzabawniejsze jest to, że ja chyba czuję ten moment w którym mleko wypływa. Takie łaskotanie sutka. Nie umiem tego opisać. I właśnie teraz tak mam.


No i już mam w głowie pomysł na kolejny wpis. Będzie o karmieniu piersią w miejscach publicznych. Drażliwy, kontrowersyjny temat... 

8 komentarzy:

  1. Ciekawa notka i czekam na następną. U mnie również pojawił się wpis więc zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jaki wybrać temat następnej notki, tyyyle pomysłów ;) Zaraz zajrzę do Ciebie :)

      Usuń
    2. Nie martw się Pauliś, ja też nie wiem o czym napisać :)

      Usuń
  2. Ja nie miałam siary przed porodem, po cc mleko pojawiło się dopiero jak wyszłam ze szpitala do domu. Mogę polecić wkładki laktacyjne Tommee Tippee - są bardzo cienkie i nie rolują się. Mają większą średnicę od większości wkładek, co może być minusem dla niektórych, ale dla mnie okazało się plusem. Nie odznaczają się pod biustonoszem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam właśnie, że po cc mleko zaczyna się produkować dopiero po paru dniach. Dlatego bardzo chciałabym urodzić naturalnie, ale to niestety nie ode mnie zależy. Mam już mały zapas wkładek laktacyjnych: Panaten oraz BabyDream. Panaten nie próbowałam, a te BabyDream dają radę. To tylko jednorazowe wkładki, także nie przykładam do nich wielkiej wagi. Ale dziękuję za polecenie! Jeżeli te moje nie będą się jednak sprawdzały tak dobrze, to rozejrzę się za tymi które polecasz. Chyba widziałam je w Superpharmie...

      Usuń
    2. U mnie też nic nie 'kapało' przed porodem. A po CC już normalnie karmiłam :) Ale w szpitalu mały jadł jak najęty, a w domu nici...

      Usuń
    3. A u mnie kapie :D Przeciekam... Jak zabiorę się za czytanie Twojego bloga od dechy do dechy to na pewno poznam całą historię ;) przynajmniej mam taką nadzieję ;)

      Usuń